środa, 4 stycznia 2012

Nowy rok, nowa praca, nowa miłość?

Witam w Nowym Roku :) Ten czas tak mija, że nawet nie zdążyłam się obejrzeć, a tu już 2012. Sylwester był mega udany, nie wiem, czy nie najlepszy jaki dotychczas spędziłam. Fajni ludzie, fajne miejsce i świetny pomysł na temat przewodni - dziwki i alfonsi gangsta :D Czyli okazja, aby kobieta ubrała się jak prostytutka i nikt tego negatywnie nie komentował, a wręcz przeciwnie - mógł bez oporów podziwiać wdzięki. Tak też było, dziewczyny wyglądały CUDOWNIE (łącznie ze mną! :P) a panowie, no cóż.... nie omieszkali tego nie zauważyć. Sylwester przedłużył nam się do 3 dni, ale to dobrze, bo taki chillout na działce był mi bardzo potrzebny. No i mamy już nowy rok i jak zwykle nowe plany i możliwości. Praca mnie dołuje i nie widzę żadnych perspektyw, więc chyba czas najwyższy zacząć szukać nowej, ciekawszej i lepiej płatnej. W sferze uczuć może też coś się ruszy.... ale na razie nie chcę zapeszać. Powiem tylko, że czasami znajomości sprzed lat, którym nie dawało się żadnych, nawet najmniejszych szans, mogą teraz zrodzić coś ciekawego.

piątek, 25 listopada 2011

Piękna i tajemnicza

W październiku miałam piękny tydzień i był to oczywiście urlop. A potem wpadłam w wir pracy i nawet czasu nie było, aby o tym napomknąć. Otóż wybrałam się z dwiema dobrymi koleżankami na typowe wakacje do Turcji. Wyjazd planowany był już dużo wcześniej, pierwotna myśl była taka, żeby jechać do Tunezji. Jednak nieciekawa sytuacja w Libii, która sąsiaduje z Tunezją, skłoniła nas do zmiany decyzji. Stanęło więc na Turcji, która krajem dzikim już nie jest, a nawet można by rzec, że jest prawie w Europie, przy czym słowo "prawie" idealnie tu pasuje. Poszłyśmy do biura turystycznego no i się udało, znalazłyśmy idealny hotel w miejscowości Kemer, podpisałyśmy umowę, zapłaciłyśmy no i pozostało już tylko czekanie na wyjazd.

Wylot był o 7 rano, pora to zabójcza, tym bardziej, że trzeba być 2 godziny wcześniej. Na szczęście mój tata, niezawodny w takich sytuacjach, odwiózł mnie na lotnisko. Lot przebiegł bezproblemowo, pilot był mega przystojny :)  No i wylądowałyśmy w Antalii..... słonko, temperatura około 26 stopni, no normalnie szok termiczny. Lekko zdezorientowane jakimś cudem dotarłyśmy, po odebraniu bagażu i wykupieni wizy, do stanowiska biura podróży. Nastąpił transfer do hotelu i nasze cudowne wakacje się zaczęły. Napiwki w Turcji potrafią zdziałać cuda - dostałyśmy wielki, rodzinny pokój na ostatnim piętrze z pięknym widokiem na góry. Po prostu poezja... aż się rano wstawać chciało.


Plaża była kamienista, ale błękit morza i widok szczytów górskich to rekompensował. Z resztą mnie to absolutnie nie przeszkadzało, a wręcz miało swój urok. Był pełen relaks, słonko prażyło, woda była cieplutka, żyć nie umierać.


Oczywiście oprócz leniuchowania i korzystania z dobrodziejstw all inclusive wybrałyśmy się też na dwie wycieczki. Pierwsza - rejs statkiem - to był strzał w dziesiątkę. Widoki, które się z niego roztaczały były jeszcze piękniejsze, niż te widoczne z plaży. Nie mogłam uwierzyć, że jestem tam i patrzę na to wszystko. Druga wycieczka to stały punkt programu chyba każdego turysty, będącego pierwszy raz w Turcji - Pammukale, czyli tarasy wapienne. Trudno to opisać, to po prostu trzeba zobaczyć.


Turcja to naprawdę piękny kraj, pełen przyjaznych i gościnnych ludzi. Jednak mimo swojej otwartości na świat, zachowała tajemniczość. I bardzo dobrze, bo dzięki temu jeszcze mocniej marzę o powrocie. Mam wielki sentyment do Kemeru, ale chciałabym także zobaczyć Izmir, Istambuł, a także wybrać się w inne regionu kraju. Kto wie, może uda mi się te plany zrealizować.

niedziela, 20 listopada 2011

Siglem być

Bycie singlem ma naprawdę bardzo wiele zalet. Robię to, co chcę i nie muszę się przejmować żadną drugą połówką, nie muszę znosić humorów, martwić się o tą drugą osobę. Czasami jednak dopada człowieka taka prozaiczna potrzeba jaką jest seks oraz chociażby chęć przytulenia się do mężczyzny, obejrzenia razem filmu albo po prostu pomilczenia sobie wspólnie, siedząc pod kocem. No i cóż ja mam uczynić? Przelotne znajomości już dawno przestały mnie kręcić. Eh... życie singla wcale prostym nie jest, ale może powinnam korzystać z dobrodziejstw bycia samą, póki mogę :) Mogę na przykład bezkarnie flirtować z przystojnymi panami, co jest wielce miłym zajęciem. Mogę chodzić na babskie imprezy i nikt mi z tego powodu nie marudzi. Trzeba zawsze szukać pozytywów. I tym optymistycznym akcentem zakończę ten wpis. wezmę gorącą kąpiel a następnie zacznę czytać książkę, którą niedawno kupiłam :):)

poniedziałek, 24 października 2011

W zawieszeniu

Radziłam sobie z pewnym uczuciem przez ostatni rok, powolutku wygasało aż został lekko tlący się żar, schowany gdzieś pod spodem zagaszonych konarów, czekał na ostatni deszcz, aby zgasł do końca. Dzięki czemu obok zapłonąć mogło inne ognisko, na razie maluteńkie. Coś jednak się wydarzyło, wiatr zawirował a żar na nowo odżył powolutku zamieniając się w płomień. Czuję się teraz jak w zawieszeniu, znalazłam się w punkcie wyjścia, znowu przed tymi samymi wyborami. Nie wiem, co mam robić. Ogarnia mnie dziwne wrażenie, że cała historia się powtórzy, a ja już nie mam na to siły. Z drugiej jednak strony coś mi podpowiada, żeby spróbować, żeby nie patrzeć w przeszłość i dać sobie szansę. Sobie i jemu. Pytanie tylko, czy on dorósł, czy potrafi teraz dokończyć to, co zaczął rok temu.

Jednego jestem pewna - chcę prawdziwego uczucia, mężczyzny, któremu naprawdę będzie na mnie zależało, a gdzieś we mnie wisi myśl, że to jeszcze nie ten. Waham się, jestem w próżni.

niedziela, 25 września 2011

wolna chata

Siedzę w domu, sama. Lubię te dni, kiedy rodzice jadą na działkę, albo gdzieś dalej. Mam wtedy dużo spokoju, ciszy, nie muszę walczyć z tatą o ściszenie telewizora, kiedy chcę iść spać, mogę pozmywać po obiedzie w dniu następnym. No i siedzę sobie tak sama i jest mi smutno trochę. Kiedy była druga połówka te chwile były milsze, bo we dwoje korzystało się z tzw. wolnej chaty. A teraz? Jak wpadną znajomi jest miło i wesoło, jednak jak pojadą do domu znowu zostaję sama. Sama zasypiam, sama się budzę, sama marznę, kiedy za oknem zimnica, a kaloryfery jeszcze nie grzeją. Wcale nie jest mi dobrze samej.

sobota, 10 września 2011

Pasja życia

"Brak miłości mógł mu zadać nieskończony ból, lecz nie mógł mu zaszkodzić; celibat mógł wysuszyć źródła jego sztuki i zabić go. Seks naoliwia - mówił sam do siebie, pracując z łatwością (...)"
Pasja życia, Irving Stone