niedziela, 25 września 2011
wolna chata
Siedzę w domu, sama. Lubię te dni, kiedy rodzice jadą na działkę, albo gdzieś dalej. Mam wtedy dużo spokoju, ciszy, nie muszę walczyć z tatą o ściszenie telewizora, kiedy chcę iść spać, mogę pozmywać po obiedzie w dniu następnym. No i siedzę sobie tak sama i jest mi smutno trochę. Kiedy była druga połówka te chwile były milsze, bo we dwoje korzystało się z tzw. wolnej chaty. A teraz? Jak wpadną znajomi jest miło i wesoło, jednak jak pojadą do domu znowu zostaję sama. Sama zasypiam, sama się budzę, sama marznę, kiedy za oknem zimnica, a kaloryfery jeszcze nie grzeją. Wcale nie jest mi dobrze samej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz