piątek, 25 listopada 2011

Piękna i tajemnicza

W październiku miałam piękny tydzień i był to oczywiście urlop. A potem wpadłam w wir pracy i nawet czasu nie było, aby o tym napomknąć. Otóż wybrałam się z dwiema dobrymi koleżankami na typowe wakacje do Turcji. Wyjazd planowany był już dużo wcześniej, pierwotna myśl była taka, żeby jechać do Tunezji. Jednak nieciekawa sytuacja w Libii, która sąsiaduje z Tunezją, skłoniła nas do zmiany decyzji. Stanęło więc na Turcji, która krajem dzikim już nie jest, a nawet można by rzec, że jest prawie w Europie, przy czym słowo "prawie" idealnie tu pasuje. Poszłyśmy do biura turystycznego no i się udało, znalazłyśmy idealny hotel w miejscowości Kemer, podpisałyśmy umowę, zapłaciłyśmy no i pozostało już tylko czekanie na wyjazd.

Wylot był o 7 rano, pora to zabójcza, tym bardziej, że trzeba być 2 godziny wcześniej. Na szczęście mój tata, niezawodny w takich sytuacjach, odwiózł mnie na lotnisko. Lot przebiegł bezproblemowo, pilot był mega przystojny :)  No i wylądowałyśmy w Antalii..... słonko, temperatura około 26 stopni, no normalnie szok termiczny. Lekko zdezorientowane jakimś cudem dotarłyśmy, po odebraniu bagażu i wykupieni wizy, do stanowiska biura podróży. Nastąpił transfer do hotelu i nasze cudowne wakacje się zaczęły. Napiwki w Turcji potrafią zdziałać cuda - dostałyśmy wielki, rodzinny pokój na ostatnim piętrze z pięknym widokiem na góry. Po prostu poezja... aż się rano wstawać chciało.


Plaża była kamienista, ale błękit morza i widok szczytów górskich to rekompensował. Z resztą mnie to absolutnie nie przeszkadzało, a wręcz miało swój urok. Był pełen relaks, słonko prażyło, woda była cieplutka, żyć nie umierać.


Oczywiście oprócz leniuchowania i korzystania z dobrodziejstw all inclusive wybrałyśmy się też na dwie wycieczki. Pierwsza - rejs statkiem - to był strzał w dziesiątkę. Widoki, które się z niego roztaczały były jeszcze piękniejsze, niż te widoczne z plaży. Nie mogłam uwierzyć, że jestem tam i patrzę na to wszystko. Druga wycieczka to stały punkt programu chyba każdego turysty, będącego pierwszy raz w Turcji - Pammukale, czyli tarasy wapienne. Trudno to opisać, to po prostu trzeba zobaczyć.


Turcja to naprawdę piękny kraj, pełen przyjaznych i gościnnych ludzi. Jednak mimo swojej otwartości na świat, zachowała tajemniczość. I bardzo dobrze, bo dzięki temu jeszcze mocniej marzę o powrocie. Mam wielki sentyment do Kemeru, ale chciałabym także zobaczyć Izmir, Istambuł, a także wybrać się w inne regionu kraju. Kto wie, może uda mi się te plany zrealizować.

niedziela, 20 listopada 2011

Siglem być

Bycie singlem ma naprawdę bardzo wiele zalet. Robię to, co chcę i nie muszę się przejmować żadną drugą połówką, nie muszę znosić humorów, martwić się o tą drugą osobę. Czasami jednak dopada człowieka taka prozaiczna potrzeba jaką jest seks oraz chociażby chęć przytulenia się do mężczyzny, obejrzenia razem filmu albo po prostu pomilczenia sobie wspólnie, siedząc pod kocem. No i cóż ja mam uczynić? Przelotne znajomości już dawno przestały mnie kręcić. Eh... życie singla wcale prostym nie jest, ale może powinnam korzystać z dobrodziejstw bycia samą, póki mogę :) Mogę na przykład bezkarnie flirtować z przystojnymi panami, co jest wielce miłym zajęciem. Mogę chodzić na babskie imprezy i nikt mi z tego powodu nie marudzi. Trzeba zawsze szukać pozytywów. I tym optymistycznym akcentem zakończę ten wpis. wezmę gorącą kąpiel a następnie zacznę czytać książkę, którą niedawno kupiłam :):)