wtorek, 9 listopada 2010

Skazani na samotność

Czy te wszystkie opuszczone na świecie dusze są skazane na samotność? Czy jak się rodzimy to karta naszego życia jest już dawno zapisana? Czy człowiek umierający całkowicie sam, bez żadnej przyjaznej obok siebie osoby, nie mógł tego zmienić swoim zachowaniem? Naszły mnie takie rozważania dosłownie przed chwilą. Zastanawiam się, czy człowiek, nie mogący znaleźć swojej drugiej połowy, ma w ogóle na to jakikolwiek wpływ. Może jest tak, że niektórzy tak po prostu odgórnie są skazani na samotność i choćby nie wiem co robili, to życie i tak zadecyduje za nich. Mam nadzieję, że jednak wszystkie podejmowane przez nas działania mają wpływ na naszą przyszłość. Bo gdyby tak nie było, to jaki w ogóle sens miałoby życie????? Zagmatwałam to wszystko.......muszę się przespać z tymi myślami, a jutro w świetle dnia moje refleksje nabiorą zupełnie innych, bardziej optymistycznych barw.

2 komentarze:

  1. Na takie rzeczy trzeba czasu, wiem to banalne, ale jak już okrzepniesz, odnajdziesz siebie, to miłość po prostu Cię znajdzie i porwie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chodziło tu o mnie... takie jakieś mnie myśli mnie ogarnęły i zaczęłam się nad tym zastanawiać. Ja samotna nie jestem, mam cudowną (choć czasami wkurzającą) rodzinę i wielu przyjaciół...co do mężczyzny, to niedługo może się okaże

    OdpowiedzUsuń