piątek, 22 października 2010
Szczęśliwa?
Doszłam dziś do pewnego wniosku, że ludzie nie potrafią się cieszyć z tego, co mają i ja jestem tego doskonałym przykładem. Choćby nie wiem jak cudownie było, zawsze znajdę jakieś "ale", zawsze będę chciała coś ponad to. Chociaż w sumie nie......... znajdowałam jakieś "ale", chciałam coś ponad to. Teraz postanowiłam dobrowolnie ulec metamorfozie i cieszyć się wszystkimi wspaniałymi rzeczami, które mnie otaczają. I choćbym miała na pewne szczęśliwe momenty czekać nie wiem jak długo, to się cieszę, bo nadają one kolorów mojemu światu. A czekając na nie, mogę wspominać te, które już były. Z resztą wcale nie jest tak źle z tym moim małym światem... codziennie dzieje się coś, co wyzwala uśmiech na mojej buźce. Chyba jestem po prostu szczęśliwa, dzięki tym małym codziennym radościom i tym trochę większym niecodziennym.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
czy nie uwazasz , ze caly czas tak jest :) Ze czlowiek rzadko bywa tak naprawde szczesliey, czy mu sie tak wydaje, ze nie jest szczesliwy....Ale napewno jest cos, czy ktos, kto potrafi zrobic Ciebie szczesliwej i ta , moze i mala, ale radosc, bedzie grzec toje serce jeszcze dlugo:) wystarczy tylko wrocic do niego swoja pamiecia i znowu usmiechcniesz sie:) I znowu cos w sercu zaspiewa :) I to trzeba cenic:)A kiedy zakradnie sie do Ciebie w glowe jakas mysl o nieszczesiu, pomysl o tym, kto potrafi zrobic Ciebie szczesliwej! :) Czy maja znaczenie male klopoty? Czy one potrafia zepsuc twoje szczescie? Nie! Dzialaj i mysl pozytywnie! Buziaki :*
OdpowiedzUsuń