wtorek, 7 grudnia 2010
W świecie imaginacji
Żyję sobie na tym świecie, egzystuję. Mam rodzinę, przyjaciół, znajomych bliższych i dalszych, chodzę do pracy, korzystam z życia, na brak rozrywek nie narzekam, ale też i lubię czasem posiedzieć w domu z książką i herbatą. Mam jednak wrażenie, jak bym żyła w dwóch światach. Pierwszy, ten realny, który otacza mnie naprawdę, jest pełen różnych emocji, wszelakich możliwych uczuć. Jest złość, jest radość, szczęście, smutek, raz się wszystko układa, a innym razem wali na łeb na szyję. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, mimo iż staram się wiele rzeczy planować. Jest w tym świecie także pewien rodzaj samotności. Owszem, otaczają mnie ludzie, którzy kochają, lubią, są przy mnie, ale jakby takiej jednej osóbki brakowało, jest pustka, która domaga się wypełnienia. Drugi mój świat nie zna złych emocji, nie zna smutku. Potrafię stworzyć sobie swój mały szczęśliwy wszechświat. Miejsce, gdzie nie cierpię, gdzie jestem tak całkowicie szczęśliwa. Gdzie nie ma problemów rodzinnych, kłótni z przyjaciółmi, a w domu czeka na mnie on. Umiem się tak w tym świecie zagłębić, że granica zaczyna się zacierać, dopóki ktoś mnie z tego stanu zawieszenia nie wyrwie, nie obudzi. Wtedy okazuje się, że to wszystko jest wyimaginowane i istnieje tylko w moim umyśle, a szkoda, bo jest takie piękne. A jeśli jest na odwrót? Jeśli to, co uważamy za imaginację jest prawdą? I znowu zagłębiam się w swoje myśli, za którymi mało kto nadąży....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niesamowite w nas, w ludziach, jest to, że tak naprawdę każdy z nas patrzy na świat inaczej, ze swojej własnej perspektywy i żyje także w jakimś swoim mikrokosmosie… Przez co czasem czujemy się samotni w tłumie. Tak ja to czuję.
OdpowiedzUsuńJak tak czytałam Twój post, to skojarzył mi się z filmem „Nie oglądaj się”, z Monicą Bellucci i Sophie Marceau. Polecam, choć nie jest to łatwy obraz, ale myślę, że Ci się spodoba.