piątek, 31 grudnia 2010
Jak zawsze ma być lepiej
Koniec roku przyszedł szybciej niż się mogłam spodziewać. Jeszcze niedawno szykowałam się do obrony pracy magisterskiej, później wyjazd na żagle, rekonwalescencja po niefortunnym upadku, rozpoczęcie pracy....... tyle rzeczy się działo, a dzisiaj wstaję rano i stwierdzam, że to już ostatni dzień tego roku. Żadnych postanowień noworocznych nie robię, ale jednak mam nadzieję, że będzie trochę lepiej, że w życiu mi się trochę poukłada. Nie narzekam na to co było, bo było naprawdę dobrze. Ten rok obfitował w wyjazdy, liczne przygody miłosne i mnóstwo nowych znajomości, które mam nadzieję przetrwają próbę czasu. Był raczej szczęśliwy dla mnie, ale też i trochę mi namieszał w główce oraz serduszku. I taka zakręcona wejdę w ten nowy 2011 rok, z nadzieją, że przyniesie trochę spokoju w pewnych sferach, ale z odrobiny szaleństwa nie mam zamiaru rezygnować. Może uda mi się to wszystko pogodzić, bo przecież teraz na pewno będzie lepiej, jak zawsze...
wtorek, 7 grudnia 2010
W świecie imaginacji
Żyję sobie na tym świecie, egzystuję. Mam rodzinę, przyjaciół, znajomych bliższych i dalszych, chodzę do pracy, korzystam z życia, na brak rozrywek nie narzekam, ale też i lubię czasem posiedzieć w domu z książką i herbatą. Mam jednak wrażenie, jak bym żyła w dwóch światach. Pierwszy, ten realny, który otacza mnie naprawdę, jest pełen różnych emocji, wszelakich możliwych uczuć. Jest złość, jest radość, szczęście, smutek, raz się wszystko układa, a innym razem wali na łeb na szyję. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, mimo iż staram się wiele rzeczy planować. Jest w tym świecie także pewien rodzaj samotności. Owszem, otaczają mnie ludzie, którzy kochają, lubią, są przy mnie, ale jakby takiej jednej osóbki brakowało, jest pustka, która domaga się wypełnienia. Drugi mój świat nie zna złych emocji, nie zna smutku. Potrafię stworzyć sobie swój mały szczęśliwy wszechświat. Miejsce, gdzie nie cierpię, gdzie jestem tak całkowicie szczęśliwa. Gdzie nie ma problemów rodzinnych, kłótni z przyjaciółmi, a w domu czeka na mnie on. Umiem się tak w tym świecie zagłębić, że granica zaczyna się zacierać, dopóki ktoś mnie z tego stanu zawieszenia nie wyrwie, nie obudzi. Wtedy okazuje się, że to wszystko jest wyimaginowane i istnieje tylko w moim umyśle, a szkoda, bo jest takie piękne. A jeśli jest na odwrót? Jeśli to, co uważamy za imaginację jest prawdą? I znowu zagłębiam się w swoje myśli, za którymi mało kto nadąży....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)