środa, 8 września 2010

Grzybobranie

Odkąd sięgam pamięcią zawsze o tej porze roku wpadam w wir zbierania grzybów. Ostatnich kilka dni spędziłam z mamą na działce i codziennie wyruszałyśmy do lasu i polowałyśmy na te małe cudeńka wyrastające z mchu. Prawdziwki, podgrzybki, koźlaki, kurki..... oj dużo ich było. Miło jest później zimą usiąść przy stole i zajadać się pierogami z kapustą i grzybami czy też grzybkami marynowanymi. Wtedy przypomina mi się jesień, szum lasu i ten specyficzny grzybowy zapach. Na szczęście jeszcze jest lato, co prawda tylko kalendarzowe bo za oknem zimno, ale jednak jest. A przede mną jeszcze dużo jesiennych grzybowych weekendów.